poniedziałek, 28 kwietnia 2014

ROZDZIAŁ 2

*Oczami Bruny*
Szłam po poboczu z rytmem muzyki, która rozbrzmiewała w słuchawkach na moich uszach. Muzyka to kolejna rzecz, która pozwalała mi zapomnieć. Czasami lubię zamknąć oczy, włączyć swoje ulubione piosenki i zatopić się w marzeniach. Podążałam dalej sama nie wiem gdzie. Myślami byłam bardzo daleko. Cały czas zastanawiałam się nad swoim marnym, bezsensownym życiem. Już wiele razy chciałam zacząć normalnie funkcjonować dla Raf, ale nie potrafiłam. To nie jest wcale takie proste, a zęby zacząć radzić sobie z tym lepiej, w chwilach słabości sięgałam po żyletkę. Nie potrafiłam przestać się ciąć. To jest dla mnie jak narkotyk dla ćpuna albo alkohol dla alkoholika - można się uzależnić. Dziwię się, że Rafaella nie zauważyła jeszcze świeżych ran na moich nadgarstkach. Ona myśli, że jeśli się uśmiecham to wszystko jest dobrze, ale wcale tak nie jest. Ja po prostu mam na twarzy uśmiech, żeby nie rozpłakać się jak małe dziecko, któremu ktoś zabrał ukochanego balonika. Szłam dalej w nieznanym mi kierunku, kiedy nagle uderzyłam w coś, a raczej kogoś. Moje serce stanęło na moment, żeby po chwili zacząć bić dwa razy szybciej. Przez całe moje ciało przeszły nieprzyjemne dreszcze, mięśnie spięły się i stanęłam jak wryta. Wewnętrznie krzyczałam niczym małe dziecko, ale w rzeczywistości nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Myślałam, że ten cały koszmar się już skończył. To były te oczy, ta twarz i ten uśmiech. Chciałam zapomnieć, a to wszystko powracało, jak bumerang.
*Oczami Neymara*
Szedłem przed siebie wpatrzony w swojego iPhona. Pisałem ciągle sms-y do Davida, al on niestety nie raczył odpisać - idiota... Nagle poczułem, że w coś uderzam. Podniosłem głowę i zobaczyłem piękną dziewczynę, ale przerażoną. Kogoś mi przypominała, ale nie byłem pewien kogo... Czułem tak jakbym dobrze ą znał.
- Uważaj jak chodzisz piękna. - powiedziałem i uśmiechnąłem się łobuzersko, na co ona się popłakała. - Przepraszam, powiedziałem coś nie tak? - spytałem zdezorientowany i przybliżyłem się do niej.
- Nie zbliżaj się do mnie. - wychlipała z przerażeniem w głosie. Nie miałem zielonego pojęcia, o co tej dziewczynie chodzi. Ona cały czas płakała.
- Czy ja Ci coś zrobiłem? - spytałem ze zdziwieniem i uniosłem lekko jeną brew.
- Ty jeszcze masz czelność pytać?! - krzyknęła na tyle głośno, na ile tylko było ją stać.
- Kurwa weź się tak nie spinaj, młoda ja tylko pytam. Widzę Cię pierwszy raz na oczy, a ty jakąś dramę tu robisz. - odpowiedziałem lekko denerwowany.
- Pierwszy raz mnie widzisz? Doprawdy? Nic sobie nie przypominasz? - powiedziała krztusząc się własnymi łzami. Jak tak na nią patrzyłem, to mimo że jej nie znałem, jednak zrobiło mi się jej żal. Nie miałem pojęcia o co mogło jej chodzić.
- No nie, a powinienem Cie pamiętać?
- Nie, nie powinieneś, pamiętać osoby, która zgwałciłeś, pobiłeś i zrobiłeś dzieciaka. - odpowiedziała i wybuchnęła płaczem, a już po chwili pobiegła w przeciwna mi stronę.
Stałem tam jak wryty i dopiero po chwili dotarły do mnie jej słowa. Już wiem skąd ja znałem... Na pewno myślicie teraz, że jestem wielkim skurwysynem, ale to nie tak. Byłem pijany i tak jakoś wyszło. Wiem, że to mnie nie tłumaczy, ale nie panowałem nad sobą. Jestem mężczyzną, któremu buzują hormony, a ona seksowna nastolatką. Po chwili ruszyłem za dziewczyną. Szukałem jej przez chwilę wzrokiem, a zaraz potem zauważyłem jej drobna sylwetkę. w oddali. Siedziała skulona, przyciągając swoje kolana do klatki piersiowej. Cały czas płakała. W sumie nie dziwię jej się... Podszedłem do niej po cichu.
- Ja, ja przepraszam Cię. - odparłem, ale mój głos się załamał więc spuściłem głowę.
- Człowieku Ty zniszczyłeś mi życie i myślisz, że głupie "przepraszam" wystarczy?!
- Nie. - powiedziałem prawie szeptem z nadal opuszczona głową. - Co mógłbym zrobić, żebyś mi wybaczyła?
- Po prostu zniknij raz na zawsze z mojego życia. - brunetka odparła sucho.
*Oczami Bruny*
I nale powróciły te wszystkie wspomnienia. Te okropne chwile, przeżycia. Wszystko wróciło właśnie teraz, kiedy chciałam zapomnieć. Na pewno dziwicie się, dlaczego ja z nim tam nadal rozmawiałam, a najzwyczajniej w świecie nie uciekłam. Odpowiedź jest prosta. Strach sparaliżował całe moje ciało. Nie byłam w stanie wykonać nawet minimalnych ruchów. W mojej głowie siedziały obrazy z przed trzech lat.
*Wspomnienie*
- Błagam zostaw mnie. Czego ty ode mnie chcesz? - dziewczyna powiedziała z płaczem.
- Czego ja chcę? Ja chce się zabawić i to własnie z Tobą. - odpowiedział jej mężczyzna z łobuzerskim uśmiechem na twarzy i zaczął powoli podchodzić do nastolatki, która siedziała skulona na podłodze. Pociągnął ja za jej piękne, długie, brązowe włosy i rzucił na łóżko. Ona tylko jęknęła z bólu. - No to zaczynamy. - wyszeptał jej do ucha, a na te słowa z jej ślicznych oczu wypłynął strumień, niepohamowanych łez.
- Proszę, zostaw mnie. - szeptała, ale to tylko pogarszało sytuację.
Brunet za każdym razem, kiedy coś mówiła, bił ją. Tak było i tym razem. Uderzył ją z pięści w brzuch, a ona tylko zwinęła się z bólu. Cierpiała, bardzo. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Dwudziestoparolatek podszedł do łóżka, na którym leżała wystraszona nastolatka. Zaczął odpinać pasek od swoich spodni i zsunął je na ziemię, a już po chwili siedział na niej w samych bokserkach. Szesnastolatka wylewała z siebie coraz więcej łez. Brunet powoli zaczął odpinać guziki w jej koszuli, a ona już ledwo co miała siły, żeby się wyrywać. Już po chwili ściągnął z niej górną część garderoby, a jego głodnemu wzrokowi ukazał się jej biust w samym koronkowym staniku. Po chwili zdarł z niej spodenki i dziewczyna leżała pod nim w samej bieliźnie, a on z siebie ściągnął bluzkę i zaczął próbować odpiąć jej stanik. Kiedy mu się to udało, dobrał się do majtek szesnastolatki. Już po chwili leżała pod nim zupełnie naga, przerażona, a on tylko się śmiał. Ściągnął swoje bokserki i położył się z powrotem na dziewczynie...
*Koniec wspomnienia*
Nagle rozpłakałam się jeszcze bardziej. Nie mogłam już więcej wspominać bo to było okropne, ale jak teraz na niego spojrzałam to wydawał się... Inny? Zmieniony? Już sama nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Po mojej głowie krążyły setki pytań, myśli, wspomnień.
~*~*~*~*~*~
Hej kochani. Dziękuje za wszystkie Wasze komentarze. Cieszy mnie to, że chociaż kilka osób czyta moje opowiadanie. Hmmm... Kilka słów o rozdziale... Jest nieco dłuższy niż poprzedni. Szczerze to nie lubię pisać długich rozdziałów, ale dla Was się postaram. Kocham Was
CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

3 komentarze:

  1. Masakra -_- nigdy nie wpadłabym na pomysł, że to właśnie Ney coś jej zrobił...
    Jestem w szoku o.O
    Nie moge nawet nic więcej z siebie wydusic.
    Poinformuj mnie o kolejnym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, cholernie mnie zadziwiłaś tym rozdziałem o.O
    Aż jestem zła na siebie, że dopiero teraz na niego natrafiłam, bo opowiadanie jest świetne!
    Bardzo proszę o informowanie mnie o nowych rozdziałach o tutaj: http://zapomniec-wszystko.blogspot.com/ również chciałabym zaprosić Cię do komentowania moich wypocin :)

    OdpowiedzUsuń
  3. tak sobie myślę.. wejdę no i jestem. przyznam, że sie nie zawiodłam. potrafisz zaskoczyc czlowieka, oj tak ;)
    nowy bohater = kłopoty?
    kim okaże się intruz, który "zagości" w kuchni Fabregasów?
    rozdział trzeci - para-siempre-fcb.blogspot.com
    serdecznie zapraszamy razem z Julią ;)

    OdpowiedzUsuń